11 czerwca 2015

Hurt

Siedział w pokoju skulony w pozycji embrionalnej. Czuł się pusty i miał wrażenie jakby się rozpadal na kawałki. Obejmował się szczelnie ramionami by nie rozpaść się całkowicie. Bał się kolejnych dni, wiedział, że słabł codziennie coraz bardziej. Każdy widział jego stan, a jego bolało to, że nie potrafił tego ukryć. Nie potrafił znaleźć siły by tym razem się pozbierać.

Tak egzystował od dwóch miesięcy. Sześćdziesiąt dni przez które powoli umierał. Nie potrafił tego znieść. Pierwsze noce spędzał płacząc w poduszkę i dusząc w sobie krzyk. O poranku wstydził się tego jak słaby się stał, gdy widział współczujące spojrzenia przyjaciół. Wiedział co myśleli. Dumny i chłodny Oh Sehun okazał się jednak mieć uczucia, z którymi nie mógł sobie jednak poradzić. Jego duma już dawno przestała mieć znaczenie, gdy stracił sens swojego życia i już nie miał powodu by wstawać co rano. Chciał jedynie zasnąć, by nie czuć bólu i uciec od pustki która go pochłaniała. Długo nie rozumiał dlaczego nie był w stanie po prostu ruszyć do przodu. Przecież tyle osiągnął, codziennie spełniał swoje marzenie. Muzyka, taniec, zespół, fani to było to co miało dla niego znaczenie, to dawało mu siłę, po to żył. Jeszcze dwa miesiące temu ta świadomość potrafiła dać mu siłę by się nie poddawać.

Więc dlaczego teraz to straciło dla niego sens?

Co takiego miało na niego aż taki wpływ?

Wiedział aż za dobrze, czego brak był dla niego tak tragiczny w skutkach. Nie ważne co robił. Był na scenie, w programie, na sali treningowej, na zakupach, w pokoju, w dormie. Zawsze czuł na sobie spojrzenie ciemnych oczu. Ciepłe, pełne wsparcia, uwielbienia i pewnego błysku, którego Sehun nie potrafił rozszyfrować, a który zawsze był obecny w oczach Zitao. Wszyscy to widzieli. Nikt nie miał w zespole takich relacji jak dwaj maknae. Byli sobie wyjątkowo bliscy, do nie dawna Sehun nie wiedział, że aż do tego stopnia. Tao był przy nim zawsze, oboje zawsze trwali przy swym boku, wszędzie chodzili razem, spędzając w swoim towarzystwie każdą wolną chwilę.

Gdy Huang nagle zniknął, wszystko co miało dla najmłodszego sens i znaczenie, zniknęło razem z nim, a Sehun pogrążał się w pustce jaką pozostawił w jego życiu Zitao. Dopiero wtedy, gdy zaczął boleśnie odczuwać brak Tao obok siebie gdzie zwykł go mieć, zrozumiał jak ogromne znaczenie może mieć dla niego druga osoba. Jeśli budząc się rano nie mógł zobaczyć zaspanych oczu Zitao, nie miał powodu by opuszczać łóżko i przeżyć kolejny dzień. Nie wiedział sensu w niczym jeśli obok nie było Tao. Tak naprawdę to właśnie Huang nadawał znaczenie wszystkiemu co robił Sehun. Więc dlaczego go opuścił? Czy tylko Sehun czuł coś więcej, a Zitao tego nie odwzajemniał? Sehun był jedyną osobą w zespole, do której Tao miał tak bliski stosunek. Jeśli Tao nie było w zasięgu wzroku reszty zespołu, wystarczyło znaleźć Sehuna, i vice-versa. Zawsze przytuleni, lub trzymający się za ręce. Czy Sehun wyobraził sobie przez to coś co nie istniało? Często zdarzało się, ze spali w jednym łóżku i brali razem prysznic. Co do tego ostatniego, Sehun wiedział, ze Huang miał dziwne skrzywienie zaciągania ludzi pod prysznic i zawsze starał się być blisko w porze kąpieli, by to właśnie on został zaciągnięty przez rapera do łazienki, ale nawet to po czasie uległo zmianie, a Zitao zamiast zmuszać innych członków do wspólnych pryszniców, po prostu szukał Sehuna.

Pomylił się?

To wszystko nic nie znaczyło?

- Hunnie, wychodzimy na trening za dwadzieścia minut. Pamiętasz? - do pokoju wszedł Suho patrząc na skulonego maknae. Junmyeon czuł się odpowiedzialny za cały zespół i nie tylko przez sam fakt bycia liderem, ale też dlatego że z natury był po prostu opiekuńczy i nie lubił patrzeć na cudze cierpienie. Stan w którym był sehun od wyjazdu Zitao i fakt, że gdy spodziewali się że z dnia na dzień będzie z chłopakiem lepiej, jednak było jedynie coraz gorzej, martwił Suho i uświadamiał mu jak bardzo bezsilny w tej sytuacji jest. Wszyscy martwili się o maknae, ale nie potrafili mu pomóc. Był to trudny czas próby dla całego zespołu.

- Pamiętam - słaby głos Sehuna, pusty i ledwodoslyszalny tak bardzo ranił Junmyeona. - Zaraz przyjdę, hyung.

Suho westchnął i opuścił pokój wchodząc do salonu. Chen od razu dostrzegł zmartwienie na twarzy swojego chłopaka, i złapał go za ręk,ę gdy lider usiadł na kanapie.

- Co z nim? - Zapytał Baekhyun, tuląc się do Chanyeola. Od kiedy zobaczył co dzieje się z Sehunem, po odejściu Tao, zaczął bardziej doceniać bliskość Parka i korzystał ze wspólnych chwil. Czuł paraliżujący strach na samą myśl, że jego ukochany Chanyeol również mógłby zniknąć z jego życia zupełnie jak Huang z życia Sehuna. Wolał o tym nawet nie myśleć, by nie kusić losu.

- Coraz gorzej. Za niedługo nie będzie w stanie wstać z łóżka. Jeśli nadal tak będzie wyląduje w szpitalu - Odpowiedział smutno wpatrując się niewidzącym wzrokiem w telewizor. Chen ścisnął mocniej jego dłoń, przez co kąciki ust Junmyeona leciutko drgneły.

- Musimy coś zrobić, on się wykończy - stwierdził Kai, siedzący obok Laya na podłodze. Ta dwójka wiedziała jak to jest. I Luhan i Kris opuścili EXO, co było dla wszystkich szokiem, a Jonginowi i Yixingowi trochę czasu zajęło przyzwyczajenie się do faktu, że ich drugich połówek nie ma już obok. Oczywiście, różnica była kolosalna między ich położeniem a obecnym Sehuna. Kai z Luhanem i Lay z Krisem byli w związku zanim dwóch najstarszych odeszło, i kontynuowali swoje związki na odległość, spotykając się tak często jak to tylko możliwe. Sehun nie miał jednak takiego szczęścia.

- Może zadzwonimy do Tao? Jeśli mu powiemy co się dzieję z Sehunem, od razu wróci - Stwierdził Chanyeol w chwili, gdy maknae schodził do salonu. Przystanął przy ścianie, decydując się posłuchać hyungów. Położył dłoń na klatce piersiowej zaciskając silnie palce.

- Wszyscy wiedzą, że Tao nie traktował Sehuna jak przyjaciela. To było widać! Przecież zawsze był blisko Hunniego... - dokończył cicho Park, a Sehun przymknął oczy czując piekący ból w mostku. Wbił zęby w wargi zaciskając je silnie, dłoń zamknął w pięść.

- Więc gdzie jest teraz? - usłyszał Kyungsoo i poczuł metaliczny smak krwii w ustach.

- Może faktycznie trzeba zadzwonic do niego i powiedzieć co się dzie...je - Xiumin zamilkł widząc stojącego w progu salonu Sehuna. Chłopak zawsze był bardzo blady, ale teraz był niezdrowo biały, co Minseokowi przywodziło na myśl trupa. Strużka krwi spływająca z kącika czerwonych ust i czarne włosy tylko podbijały to wrażenie.

- Jego numer jest nieaktywny - powiedział szeptem chłopak, ponownie zagryzając przegryziona warge. Jego spojrzenie było wbite w podłogę, a na czoło opadała czarna grzywka.

- Hunnie - zaczął załamany stanem przyjaciela Lay, wstając i podchodząc do maknae. Dotknął ostrożnie jego ramienia, a brunet uniósł głowę.

- Nic mi nie jest, hyung - odparł słabo - możemy już iść.

- Ale Sehun..

- Wszystko gra - uciął maknae, odwracając się i kierując w stronę wyjścia. Reszta spojrzała smutno na jego chwiejny krok i poszła w jego ślady.

Your scent still remains thickly
It ties my feet
I’m like a slave to your dream
Memories like fireworks in a corner of my heart
Disappear like smoke


Nie potrafił się skupić na treningu. Nie docierało do niego żadne słowo, prócz tych które kłębiły się w jego głowie. Mylił kroki, a po jakimś czasie w ogóle przestał tańczyć stając w miejscu. Nie mógł już dłużej znieść bólu, który przybrał znowu na sile, czuł jakby umierał. Nie potrafił tak. Zacisnął powieki i dłonie w pięści. Wziął kilka głębszych oddechów nabierając powietrza do płuc.

I krzyknął.

Odchylając głowę do tylu pozwalał sobie na rozdzierajacy krzyk, którego nie mógł dusić w sobie. Krzyczał z bólu i pustki. Krzyczał z tęsknoty, aż jego krzyk nie przeszedł w cichy szloch, a Sehun opadł na kolana, chowając twarz w dłoniach, bo tylko tak mógł uwolnić każdą łzę, którą co noc wylewał za Zitao.

- Sehun - jęknął Jongin klękając obok chłopaka przygarniając go do siebie i chowając w swoich ramionach. Nie spodziewał się, że jego gest zostanie odwzajemniony przez młodszego, jednak Oh wszczepił palce w koszulkę przyjaciela tuląc się do niego i pozwalając się głaskać po włosach. Kai mógł sobie tylko wyobrażać jak bardzocierpi Sehun.

- Cii - wyszeptał cicho uspokajając przyjaciela. Sehun wtulał się w klatke Jongina, jednak to nie pomogło. Czuł jeszcze większy ból, mając świadomość, że to nie jest jego miejsce. Należał do innych ramion, i tylko w nich chciał być. Zrozumiał, że bez Tao nie będzie w stanie przeżyć kolejnych dni. Istniało tylko jedno wyjście, a Sehun podjął już decyzję.

My heart is desperate for your breath
I melt it down and shout


Stał na balkonie opierając się plecami o ścianę. Uniósł do ust szklankę z whiskey, biorąc kilka łyków gorzkiego alkoholu. Spojrzał na bursztynowy trunek, jakby samo patrzenie było w stanie zmienić tor jego myśli. Westchnął ciężko, przecierając twarz dłonią. Spojrzał w niebo wzrokiem przepełnionym żalem.

- Już nawet nie patrzysz w to samo niebo - wyszeptał z goryczą. To naprawdę bolało. Myślał, że spełnienie marzeń jest wszystkim co się liczy, jednak teraz patrząc w nocne niebo nie czuł nic prócz zawodu. Zawiódł się na samym sobie. Wyjechał bez słowa, zostawił swój najcenniejszy skarb, a gdy dotarło do niego co zrobił było już za późno, a jemu było za bardzo wstyd. Był tchórzem i bał się zrobić jakiś ruch. Cokolwiek by skontaktować się z Sehunem, chociaż wiedział, że wszystko było nie wystarczające i nie tego chciał. Codziennie patrzył na kartę sim, sięgając po nią, jednak cofał dłoń za każdym razem. Z każdym dniem było mu coraz trudniej ją chwycić i sprawdzić czy Sehun się odzywał.

Sam nie wiedział czego mógł się spodziewać. Miał nadzieję, że maknae go nienawidzi. Zasłużył na to. Poza tym to by znaczyło, że jednak jego uczucia były odwzajamnione, w końcu nienawiść jest częścią miłości i wolał karmić się tym, niż dopuścić do siebie myśl, że Sehunowi może go wcale nie brakować. Tak, był tchórzem. Odchodził od zmysłów, nie mogąc pozbyć się obrazu bruneta ze swojej głowy. Widział go za każdym razem gdy zamykał oczy, widział go w każdym mijanym mężczyźnie, widział go w każdym swoim śnie. Sehun był jedynym co zaprzątało jego myśli. Był pierwszą myślą gdy Zitao otwierał oczy i ostatnią gdy je zamykał by spotkać młodszego w swoim idealnym świecie snów, gdzie było mu jak w raju, a do szczęścia nie potrzebował nic więcej prócz bliskości Sehuna, jego delikatnego zapachu i tych oczu, które zawsze były skierowane w jego stronę.
Jak mógł tak wszystko zepsuć? Jak mógł chociaż przez chwilę pomyśleć, ze w jego życiu jest coś ważniejszego od Oh Sehuna? Jak mógł wyjechać do Stanów w poszukiwaniu szczęścia i nie zauważyć, że wszystko czego potrzebował i pragnął miał od dawna przy sobie? Jak mógł nie doceniać obecności chłopaka, której teraz mu boleśnie brakuje i za która tak tęskni? Huang Zitao oddałby wszystko by móc chociaż zobaczyć bruneta.

Zacisnął palce na szklance i uniósł ją do ust opróżniając jednym łykiem. Wszedł do apartamentu i usiadł na kanapie. Nalał kolejną szklankę trunku, pochłaniając od razu jej zawartość. W tym momencie nie interesowalo go to, że rano będzie nie do życia, przez co może opóźnić zdjęcia do filmu. Fakt, że mógł stracić rolę i zostać zwolniony, również go nie obchodził. Tak jak na początku jeszcze udawał jak bardzo mu zależy na karierze, tak teraz nie miał na to siły. Bez Sehuna wszystko traciło sens, a nawet jeśli coś sens miało, Tao nie był w stanie go dostrzec. Zamachnał się nagle, wypuszczając celowo szklankę z dłoni. Szkło roztłukło się na miliony małych drobinek, opadających na ciemne panele. Chwycił w dłoń butelkę whiskey przystawiając ją do ust. Czuł łzy pod powiekami, i jak nigdy starał się by nie spłyneły po jego policzkach. Pociągnął jeszcze kilka łyków zanim ktoś zadzwonił do drzwi. Zitao znieruchomiał, nie spodziewając się nikogo. Dopiero drugi, krótki dzwonek zmusił go do powstania i ruszenia w stronę drzwi. Przekręcił zamek otwierając je szeroko.

Równie szeroko otworzył oczy widząc kto stoi w progu.

- Se.. Sehun.. - Wydukał zszokowany, widząc bruneta.

Przed nim stał Oh Sehun, o którym śnił od wyjazdu z Seulu. Którego twarz zaprzątała jego myśli.
Wodził wzrokiem po jego sylwetce, nie wiedząc czy chłopak naprawdę stoi przed nim czy już zaczął wariować z tęsknoty mając przewidzenia swoich własnych pragnień. Sehun był blady, jego zawsze radosne i błyszczące oczy teraz były puste i podkrążone, usta miał sine, suche i popękane. Wyglądał na osłabionego i smutnego. Widząc Sehuna w takim stanie jego serce boleśnie się skurczyło. Słowa uwiezły w jego gardle, odbierając mu mowę. Nie wiedział co mógłby powiedzieć, bał się odezwać, a jeszcze bardziej bał się tego co może usłyszeć od Sehuna, który stał wpatrujac się w niego bezbrzeżnie smutnym wzrokiem.

- Wpuścisz mnie? - Spytał maknae, głosem tylko odrobinę głośniejszym od szeptu.

- Wejdź - przesunął się, wpuszczając bruneta do apartamentu. Chłopak stanął na środku salonu i obrócił się w strone Zitao.

- Nic nie powiesz, hyung? - zapytał przechylając głowę.

- Co tu robisz, Hunnie? - wydusił przez ściśnięte gardło. Z ust Sehuna wyrwał się krótki, gorzki śmiech.

- Stoję? Sam nie wiem. Po prostu ja.. - urwał czując jak łzy napływają mu do oczu. Zacisnął dłonie w pięści, próbując się opanować. Nie chciał pokazywać Zitao jak źle mu jest. Jednak Huang widział jak bardzo chłopak cierpi, a samotna łza która spłyneła po bladym policzku przelała czare goryczy i tęsknoty starszego. Tao w jednym momencie złapał zacisniętą dłoń maknae przyciągając go do siebie i chowając w swoich ramionach. Zdziwiony Sehun znieruchomiał, gdy zetknęli się klatkami, po chwili jednak wtulając się w chłopaka. Czując ciepłe dłonie Zitao, sunące po jego plecach karku i wplatające się w jego włosy, pozwolił sobie na wyrzucenie wszystkich żali i całego smutku który siedział w nim od wyjazdu blondyna. Mógł odetchnąć z ulgą i w końcu poczuć się kompletny. Był tam gdzie powinien, gdzie należał i oboje o tym wiedzieli. Właśnie tak miał wyglądać ich świat. Byli jednością, nie wiedząc gdzie kończy się jeden, a zaczyna drugi.

In case it becomes ash in just one moment
I spread my arms to the empty space above


Nie wiedzieli ile czasu spędzili siedząc na kanapie. Sehun skulony przy Tao, z głową na jego kolanach.

- Piłeś? - zapytał maknae patrząc na w pół pustą butelkę whiskey.

- Tak.

- Zawsze mówiłeś, że alkohol to trucizna - przypomniał Sehun, rozkoszujący się dotykiem Tao.

- Bo tak jest.

- Więc dlaczego? - ciemne oczy spojrzały na Zitao z dołu, gdy Sehun uniósł głowę, a jego ciało wygięło się w łuk, wywołując przyjemne dreszcze wzdłuż kręgosłupa Huanga. Chłopak był zdumiony jak szybko puste oczy młodszego odzyskały swoją dawną głębię i blask, który tak uwielbiał. Chyba nigdy nie wybaczy sobie, że doprowadził swojego ukochanego Sehuna do takiego stanu.

- Bo były we mnie rzeczy, które chciałem zabić - odpowiedział spokojnie blondyn, przeczesując palcami ciemne włosy chłopaka.

- I co? Pomogło?

- Nie - uśmiechnął się lekko.
Tak jak starszemu przeszła ochota na spanie, którą spowodował alkohol i zmęczenie, tak Sehunowi powieki same opadały co nie uszło uwadze Tao.

- Chyba jesteś śpiący - stwierdził z uśmiechem, patrząc na spokojną twarz młodszego. Chłopak szybko podniósł powieki patrząc na starszego błyszczącymi oczami.

- Nie chce spać, Tao - poinformował cicho.

- Jesteś zmęczony, Hunnie - na bladym policzku Sehuna znalazła się dłoń Zitao w którą Oh od razu się wtulił.

- Boję się zasnąć - wyszeptał unosząc rękę, by dotknąć linii szczęki chłopaka.

- Dlaczego?

- Boję się, że gdy się obudze wszystko okaże się tylko kolejnym snem. Nie chce byś znowu znikał - mówił cicho wodząc palcem po twarzy Tao, który czuł niewyobrażalną radość i szczęście.

- To nie jest sen, Sehunnie. Nie bój się. Nie zniknę. Będę tu, gdy się obudzisz. Śpij - pochylił się dotykając ciepłych warg Sehuna i składając na nich delikatny pocałunek, który młodszy od razu odwzajemnił.

- Kocham cię, Zitao.

- Ja ciebie też, Sehunnie.

________________________________
Witam na moim blogu, poświęconemu jak widać k-popowi (czy kogoś to jeszcze dziwi? Nie? Tak też myślałam.)
Postanowiłam zacząć od czegoś co jest dla mnie nowe, czyli mój pierwszy shot w ogóle i pierwsze yaoi, więc proszę o wyrozumiałość.
Tak jak wcześniej nie potrafiłam w ogóle napisać nic z tej tematyki, mimo mojej obsesyjnej miłości do tegoż paringu, czy też do każdego innego lubianego przeze mnie, tak tego shota pisałam jak nakręcona. Napisanie go zajęło mi chyba trzy dni, lub cztery, a pisałam wszędzie. W autobusie, na lekcji, na przerwie. Chciałam napisać go jak najlepiej, a co z tego mi wyszło to już pozostawiam do ocenie wam :)
Natchnieniem do powstania tego krótkiego shota były ostatnie wydarzenia w EXO, czyli odejście Tao i jego wyjazd do Stanów, jak i również wysłuchanie o kilka(dziesiąt) razy za dużo piosenki "Hurt" z której pochodzą cytaty obecne w tekście.
Dedykuję Renfri ♥
Męczyłaś mnie strasznie żebym wstawiła, uciekłaś się nawet do szantażu (albo to byłam ja) i wiem, że bardzo na to czekałaś, zwłaszcza, że nie powiedziałam ci co to będzie.
Nie bij, kochanie ♥
Do następnego! :)

12 komentarzy:

  1. Nienawidzę cię.
    Po prostu cię nienawidzę, kochanie.
    Tyle mi kazałaś czekać.
    Nawet angsta nie napisałaś.
    No wiesz ty co?

    Skoczyło mi ciśnienie, jak napisałaś, że publikujesz. Najzwyczajniej w świecie się wkurwiłam, kiedy okazało się, że blog jest zamknięty dla czytelników, CHOCIAŻ PISAŁAM CI PRZED PUBLIKACJĄ, ŻEBYŚ GO OTWORZYŁA.

    No okej, feelsy feelsami, ale krzyczeć już przestaję. Taohun! Cód, miód i latające staniki. Baekyeol (♥)! Suchen (♡)! Lukai (♥)! Kray (♡)! Tylko Kyungsoo i Minseok tacy samotni, biedni oni. Rozwalamy Xiuhana i Kaisoo, jejejejej <3 A może spikniemy ich razem? Co ty na to? Xiusoo xD

    Koniec taki tęczowy, asbifbhekdheu. Chociaż ja wolałabym angsta... już myślałam, że Tao popełni samobójstwo na tym balkonie, yah. Zawiodłam się :c

    Biedny nasz maknae. Taki zrozpaczony był po odejściu Tao. Argh, moje serce sę wyrywa, mogłaś z tego zrobić angst! Happy endy są za bardzo rozczulające xD

    Niesamowicie lekki ten oneshot i taki niespotykanie krótki jak na ciebie xD Gdzie się podziały monstrualne rozdziały, których czytać strach? Na Rinę spierdoliły :v

    Za bardzo optymistyczna ostatnio przez te fluffy jestem... aish, miałam cię przecież zejchać!

    Chyba nie mam nic więcej do powiedzenia, bo to było zarazem smutne, piękne, słodkie i obleśne, ale ja to lubię! Masz approva od Reny, możesz go sobie w osiągnięcia wkleić.

    Spieprzam pisać shota o Jaejoongu i kontynuację L13 i zapewniam ci, że zemszczę się za czas oczekiwania na tego shota.

    Przygotuj się, Kochanie!
    Będziesz cierpieć.
    Muahahhahahah

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu mam pisać angsty skoro grozisz mi że będę cierpieć. Mało ci? Aish jesteś okrutna. Lol i tak cię kocham. Idę się zrzucić z balkonu. Joł <3

    OdpowiedzUsuń
  3. WOAH, DOBRA POBECZAŁAM SIĘ <3
    Serio, łzy automatycznie stanęły mi w oczach kiedy czytałam jak Sehun płacze wtulony w Kaia i jak bardzo mu tam źle, bo to nie jest jego miejsce.
    Chłopaki się widać niesamowicie zżyli w tym dormie, że każdy z każdym chodzi :D
    Masz ode mnie plusy za Tao, który zdaje sobie sprawę ze swojego tchórzostwa (módlmy się żeby prawdziwy tao też oprzytomniał) i za związek Krisa i Laya (Kray na odległość lepszy niż jego brak - jeśli można, zamawiam Kraya w kombinacji Lay aktyw Kris pasyw XD bo taki fanfik chyba nie istnieje xd).
    Serce krajało mi się razem z sercem Junmyeona, kiedy czytałam o tym jak bardzo bezradny jest <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Obcięło mi komentarz </3
    Mam nadzieję, ze w ficzku Tao albo wrócił do EXO albo Sehun odszedł z nim...
    Życzę weny na przyszłość, bo to bardzo poruszyło moje serducho :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Unnie! <3 Ale się cieszę! Twoje pierwsze yaoi wyszło Ci idealnie! Jestem pod ogromnym wrażeniem i z miłą chęcią go przeczytałam pomimo tego, że były tutaj, w dużej mierze, pairingi, za którymi nie bardzo przepadam. Zwłaszcza za Kailu, ale to nie o tym mowa. Świetnie opisałaś ból Sehuna i Tao. Oboje za sobą tęsknili i cieszę się, że Sehun odwiedził swojego ukochanego, bo ta rozłąka nie wyszła im na dobre. Na szczęście Twój angst miał słodką końcówkę, czyli wyznanie miłości. Poza tym, bardzo podoba mi się szablon! Jest cudowny!
    Pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Daj mi chwilę, muszę otrzeć łzy i doprowadzić twarz do porządku.








    Sama wiesz pod jak wielkim wrażeniem tego one-shot'a jestem. Nie potrafię nawet powiedzieć ci, co czułam, kiedy go czytałam. Albo nie, czułam wszystko, każde jedno słowo, każdy dotyk, każde westchnienie i każdy ruch, który sprawiał ból. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak to jest, poczuć się tak odrzuconym i samotnym, że boli nawet samo otworzenie oczu, może dlatego te uczucia Sehun'a i Tao tak szybko wlały się we mnie. Ogólnie to przelałaś wszystko, co we mnie było. Napisałaś to wszystko tak pięknie, że aż mi słów na to braknie. Wiesz, jaka jestem dumna i szczęśliwa, że wyszło ci coś tak ślicznego. Koniec końców, cieszę się, że oboje się odnaleźli. To przepiękne i na tym kończę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie no coś pięknego.
    Kochana powalasz na kolana i jesteś po prostu cudowna.
    Wiem pewnie mówiłam to nie raz, ale tym razem naprawdę mnie powaliłaś.
    Historię napisałaś w cudowny sposób. Na początku byłam smutna, gdy opisywałaś uczucia Sehuna po odejściu Tao. Z każdą chwilą miałam wrażenie, że ona nie skończy się dobrze a tymczasem niespodzianka i taka cudowna.
    Jak ja uwielbiam gdy wszystko dobrze się kończy.
    Jesteś i będziesz na zawsz moim geniuszem.
    To zdecydowanie się nie zmieni <3

    OdpowiedzUsuń
  8. W końcu przybyłam! Wcześniej jakoś zapominał to przeczytać, ale w końcu coś mi pyknęło, i przeczytałam.


    Więc.... jestem teraz kupką popiołu, bo ja z reguły nie cierpię angstów, a ten po części nim był. Taohun lubię ten paring, na serio. Zaczynam się do niego przekonywać, i ten shot naprawdę mnie poruszył. Co prawda nie poryczałam się, ale jednak znalazłam się w pewnym stanie przyćmienia (jak kto woli). Ten shot mi się naprawdenaprawde podobał.

    Tylko kailu :///// Wybacz, ale nawet najmniejsza wzmianka mnie odrzuca (nienawidzę tego pairingu, wybacz :////)
    Weny i weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnym sensie można powiedzieć, że jesteś bratnią duszą xd ja też mam paring, którego po prostu NIE MOGĘ, NIE UMIEM I NIE JESTEM W STANIE znieść. czyli Hunhan. Omg, to zło... nienawidze tego paringu, drukowanymi literami i na czerwono.
      asfjkhfdg

      Usuń
  9. Właśnie skończyłam czytać tego shota po raz 327316 i zaglądam w komentarze - bang! Nie ma mojego komentarza :(
    Musiał się ostatnim razem nie dodać :(

    To napiszę jeszcze raz. Mam nadzieję, że pamiętasz, iż nie umiem pisać komentarzy? ;)
    Przede wszystkim jest to zupełnie inne od opowiadania, które piszesz na swoim drugim blogu. Właściwie wygląda jakby wyszło spod pióra kogoś innego. Podziwiam, bo mój styl pisania jest "wyjątkowy". Od razu widzisz co jest napisane przeze mnie, a co nie. ;x
    Shot bardzo, bardzo smutny i mimo happy endu, cały czas czułam pustkę i smutek. Świetnie wprowadziłaś odpowiedni nastrój.
    No po prostu praca na 6+ :D ~

    Czekam na nowości, xoxo ;*

    http://looking-for-paradise-lost.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej~ Dotarłam do Ciebie przez jeden z blogów Renfri i jestem pod tak ogromnym wrażeniem, że chwilowo brakuje mi słów. Przez dłuższy czas myślałam, że jak dramatycznie się zaczęło, tak jakoś tragicznie to zakończysz. Kiedy Sehun podjął decyzję, w głowie miałam najgorsze scenariusze. Podskoczyłam z radości, jak przeczytałam dalszy ciąg. Naprawdę cieszę się, że w Twojej historii jest happy end, choć lekki, to wyczuwalny. Bo pomimo radości na końcu, smutek, który sprzedałaś nam na początku jeszcze nie uleciał i łzy, które ze mnie wycisnęłaś, jeszcze nie wyschły. Zagrałaś mi na emocjach~
    Mam nadzieję, że niedługo wrzucisz coś nowego, życzę duużo weny i serdecznie pozdrawiam, xx.
    Martis, phoenix-ff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. JEZU MOJE FEELSY [*]
    KC KOCHAM TO OPOWIADANIE I OGOLNIE TERAZ KOCHAM ZYCIE
    CZEKAM T-T *O* <3

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy